Na piątkowy wieczór Krzysztofory po raz trzeci zamieniły się w świątynie dubu. Publika nie zawiodła. Gwiazdy wieczoru także. Wszystko grało i buczało, podłoga się trzęsła, szyby drgały, a ludzie niczym zahipnotyzowani pulsowali w rytm mocnych, basowych dźwięków. Tym razem na zaproszenie organizatorów – krakowskiego Dub Chanters- pojawili się za sterami i prezentowali swe umiejętności panowie z Jabbadub (Zgorzelec) i Unity Selectazz Sound System (Zielona Góra). Doskonałe zestawienie dwóch rożnych spojrzeń, na muzykę dub spowodowało, że mała sala w Krzysztoforach z godziny na godzinę stawała się coraz bardziej wypełniona.
Impreza rozpoczęła się z małym poślizgiem, jednak nikt z obecnych w Krzyśkach nie ma wątpliwości, że warto było poczekać
ta chwilę. Gwiazdą wieczoru był jeden z najciekawszych projektów live dubowych ostatnimi czasy- Jabbadub. Prosto ze Zgorzelca, czyli kolebki polskiego brzmienia DUB. Zespół o tyle wyróżnia się spośród grana grających Dub, że ich muzyka to fuzja żywych instrumentów z szeroką przestrzenią elektroniczną. Doskonale zgrana całość, mnóstwo dopracowanych dźwięków, ale i spontanicznych improwizacji sprawia, że dźwięki te pochłaniało się z wielką przyjemnością.
Po długim koncercie, Dino (żywy miks, selekcja śladów) Maćko (gitara) i Dush (voc) znaleźli chwilę by opowiedzieć o sobie i muzyce, którą grają.
Dlastudenta.pl: Przed przyjściem tu wypiłam duży kubek mocnej herbaty, która miała mi dodać energii na cały wieczór. Ale widzę, że było to całkowicie niepotrzebne, bo tutaj sama atmosfera to olbrzymia dawka energii.
Jabbadub: Tak, atmosfera jest święta, my się dobrze bawimy, publiczność się dobrze bawi. Co prawda wolelibyśmy zagrać na większej sali, bo byłoby lepsze
nagłośnienie, więcej ludzi mogłoby przyjść i usłyszeć Dub, który jest naprawdę warty uwagi. A warto choć spróbować poznać muzykę, którą prezentujemy my, którą prezentuje Dub Chanters czy Unity Selectazz.
- Czyli można powiedzieć, że Krzysztofory i Kraków dały radę, nie zawiodły?J: Tak, zdecydowanie. Coraz więcej ludzi przychodzi na koncerty i coraz więcej ludzi się bawi na nich. Nie tylko siedzą i piją piwo, ale rzeczywiście potrafią się bawić. Rozwija się scena. Graliśmy tutaj rok temu i naprawdę, nie było tak jak jest dziś. To jest fajne, że ludzie to czują i chcą bawić się z nami. To nas bardzo cieszy. Dub może nie jest jeszcze tak popularny, ale przez to mamy pewność, że przychodzą ludzie świadomi tej muzyki.
- Jeśli chodzi o sam dub to nie ma chyba konkretnej definicji. Ile ludzi tyle spojrzeń, a czym jest dla Was?
J: Dla nas dub jest czymś, co nas zjednoczyło, bo każdy z nas ma swoje korzenie. To nasz wspólna droga.
Dub przede wszystkim jest bardzo kreatywną formą muzyki, pokazuje nas. Nie próbujemy kopiować, dajemy siebie. Podchodzimy do tego bardzo poważnie. Nasz dub to nasze wytchnienie, nasze powołanie.
- A jakie były wasze korzenie?
J: Zaczynaliśmy od punk rocka poprzez reggae aż do dubu. Niektórzy z nas nadal grają w innych kapelach, nawet metalowych czy punkowych. Ale to wszystko ma swoje powiązanie. Wszystko się łączy w jakiś tam sposób.
- Jesteście młodzi. Studiujecie pewnie czy pracujecie. Jakiej słuchacie muzyki po ciężkim dniu, czy też jest to dub?
J: Raczej staramy się nie słuchać konkretnie tej jednej muzyki. Szukamy inspiracji wszędzie. Lubimy bardzo różną muzykę, od bluesa po hard rocka czy nawet hardcore. To co robimy to po prostu wypadkowa naszych upodobań muzycznych. I z tego wszystkiego wychodzi taka mieszanka.
- Pytanie do wokalisty, który przyszedł dziś w koszulce ratownika WOPR: czy ma to jakiś ukryty sens?
J: He he,tak. Jabbadub niesie ze sobą taką misję, my uczymy pływania w basie. A żeby nikt przypadkiem się w tym basie nie utopił potrzebny jest ratownik na posterunku, wiadomo-na służbie. Nie, no nie jestem służbistą (śmiech), ale ratownik zawsze musi być na swoim miejscu. No bo co robisz jak ktoś się topi w basie? Przecież nie przerywasz muzyki, tylko ratujesz!
- To pewnie masz jakieś swoje sposoby na to ratowanie..
J: Raczej nie, bardziej mam opracowanie sposoby dotyczące nauki pływania w basie. Choć mam nadzieję, że wielu ludzi topić się nie będzie, a będą raczej właśnie pływać.
- Czyli każdego w razie potrzeby uratujesz i każdego nauczysz pływać?
J: W basie? Jasne!
- Dziękuje chłopaki za rozmowę.J: My również dziękujemy i zapraszamy na parkiet, bo zaraz gra Unity Selectazz.
Dub Temple#3 sprostało oczekiwaniom i organizatorów i publiczności. Zarówno Jabbadub
jak i Unity Selectazz zadubowały zdecydowanie całą okolice, a pląsy trwały do rana. Po kątach można było usłyszeć, że w głowach kiełkuje pomysł na kolejną imprezę z tego cyklu, już w kwietniu. Póki co szczegóły nie są jeszcze znane. Jednak miejsce zdaje się być pewne- Krzysztofory. Pozostaje mieć nadzieje, że następnym razem świątynia dubu znajdzie się w większej sali, bo fanów dubu przybywa i mogą się po prostu nie zmieścić.
Fot. Mateusz Zima